Strona główna  /  Lifestyle  /  Co oznacza it is what it is? Wyjaśnienie popularnego zwrotu

Osoba siedząca spokojnie przy oknie z widokiem na deszczowe miasto, ilustrująca akceptację rzeczywistości.

Co oznacza it is what it is? Wyjaśnienie popularnego zwrotu

Lifestyle

Wyrażenie „it is what it is” oznacza akceptację sytuacji, której nie możemy zmienić – to swego rodzaju filozofia pogodzenia się z rzeczywistością i rezygnacja z walki z nieuchronnym. Choć fraza ta stała się bardzo popularna w codziennym języku i popkulturze, jej znaczenie ewoluuje w zależności od kontekstu – od prozaicznego wzruszenia ramion po głęboką refleksję egzystencjalną zawartą w tekstach Ailtona Krenaka czy twórczości Martina Scorsese. W naszym artykule przyjrzymy się różnym interpretacjom tego zwrotu, śledząc jego obecność w sztuce tanecznej, muzyce oraz kinie.

Czym jest postawa „it is what it is” w codziennym życiu?

Najprościej ujmując, jest to językowy odpowiednik stoickiego spokoju, stosowany gdy rezultat jakichś wydarzeń wymyka się spod kontroli. Zamiast eskalować frustrację, użytkownik tego sformułowania uznaje fakty za ostateczne. W kulturze masowej zwrot ten funkcjonuje jako uniwersalny wentyl bezpieczeństwa, przywoływany zarówno w obliczu drobnych niepowodzeń, jak i poważnych kryzysów życiowych. Jego siła tkwi w prostocie, która pozwala odciąć się od zbędnej analizy i po prostu iść naprzód.

Nie można jednak sprowadzać go wyłącznie do roli banału. W zależności od tonu głosu może wyrażać bezradność, cynizm, a nawet głęboko skrywany ból. To, co na powierzchni jest tylko słownym automatyzmem, w warstwie psychologicznej bywa często mechanizmem obronnym, chroniącym przed przeciążeniem emocjonalnym. Z tego powodu motyw ten tak chętnie podchwytują artyści, dostrzegając w nim napięcie między obojętnością a wrażliwością.

Filozoficzny wymiar w wykładzie tanecznym Bruno Freire

Zupełnie nowy wymiar frazie nadał brazylijski myśliciel Ailton Krenak, według którego życie nie jest użyteczne, a jego piękno wynika właśnie z owej „bezużyteczności”. Ten trop twórczo rozwinął choreograf Bruno Freire, nadając swojemu solowemu projektowi tytuł Life is not useful (or it is what it is). Spektakl kategoryzowany jako wykład taneczny stanowi fizyczne odzwierciedlenie sprzeciwu wobec postrzegania egzystencji wyłącznie przez pryzmat wydajności i konsumpcji planety. Wejście na to wydarzenie kosztuje 30 zł za bilet normalny lub 20 zł za bilet ulgowy i wejściówkę.

Podczas niemal pustej sceny Freire nie tańczy do muzyki w tradycyjnym sensie, lecz traktuje słowa filozofa jak partyturę. Jego ruchy stają się nośnikiem refleksji nad katastrofą klimatyczną, oferując widzom alternatywę dla lęku i melancholii. Artysta zaprasza odbiorców, by za sprawą szczególnego rodzaju wsłuchania się w tekst, odczuli przesłanie bezpośrednio w swoim ciele, porzucając na chwilę nawyk logicznego analizowania każdego komunikatu. Przedstawienie adresowane jest do widzów od 12. roku życia i prowadzone w języku angielskim.

Od tekstu Krenaka do ruchu scenicznego

Inspiracją stała się książka filozofa zatytułowana Life is not useful, w której dowodzi on, że stan zakochania w świecie nie daje się zredukować do wymiaru utylitarnego. Dla artysty właśnie to stwierdzenie okazało się na tyle przejmujące, że postanowił ucieleśnić je na deskach teatru. W interpretacji tancerza „bycie nieużytecznym” staje się aktem odwagi wobec coraz bardziej zachłannego modelu cywilizacji.

Freire nie szuka łatwych odpowiedzi, lecz dzieli się z publicznością palącym pytaniem o sposób na przetrwanie w dobie ekologicznego pesymizmu. Poprzez sekwencje choreograficzne sygnalizuje, że być może odpowiedź tkwi właśnie w tym, co pozornie pozbawione praktycznego sensu: w zdolności do bezinteresownego zachwytu. Dzięki temu zabiegowi widownia nie tylko słyszy tezę filozofa, ale również obserwuje ją w przestrzennej, organicznej formie.

Zespół realizatorów spektaklu

Za warstwę dźwiękową wydarzenia odpowiada Tomas Monteiro, natomiast światła wyreżyserowała Laura Salerno, a za ich techniczną realizację odpowiadał Nixon Fernandes. Funkcję asystentów pełnili Manon Santkin oraz Robson Ledesma. W procesie twórczym ogromną rolę odegrali również Cristian Duarte, odpowiedzialny za prowokacje artystyczne, a także Ana Teixeira i Anna Czapski, które współtworzyły perspektywy dramaturgiczne całości – ta ostatnia wraz z Roz Whytes pomagały także przy przekładzie tekstów na język francuski i angielski.

Wśród producentów wymienić należy takie osoby, jak Stephanie Bouteille, Pierre-Laurent Boudet czy Lucille Belland reprezentująca Entropie Production. Funkcję producenta wykonawczego oraz koproducenta objęła instytucja La Balsamine. Wsparcia finansowego i organizacyjnego udzieliły liczne podmioty z Belgii, w tym między innymi taxshelter.be, ING oraz Belgian Federal Government Tax Shelter. Praca nad spektaklem możliwa była dzięki rezydencjom artystycznym w takich miejscach, jak WorkspaceBrussels, BUDA Kunstencentrum (Kortrijk – Be) czy Théâtre VARIA (Be).

Muzyczna odsłona rezygnacji w utworze Abe Parkera

Choć omawiany zwrot pojawia się w setkach piosenek, to właśnie utwór „It Is What It Is” amerykańskiego artysty Abe Parkera w przejmujący sposób obnaża emocjonalne dno kryjące się za tym pozornie chłodnym hasłem. Tekst, będący intymną rozmową ze ścianą – bo tylko ona odbija echo – opisuje stan skrajnego wyczerpania duchowego. Autor deklaruje: „Przestałem szukać choćby jednego dobrego powodu, przestałem próbować zatamować to krwawienie”.

W tej interpretacji akceptacja nie jest mądrością, a raczej symptomem rezygnacji i otępienia. Podmiot liryczny kładzie duszę obok grzechów kogoś innego, puka do bram niebios, ale nie otrzymuje żadnej odpowiedzi. Parker obrazowo łączy sprzeczności: czuje jednocześnie wszystko i nic, a ból, choć wyrafinowany, nie skłania go już nawet do pytania o jego przyczynę. Pozornie proste refreny stają się mantrą kogoś, kto utracił zdolność do prawdziwego przeżywania.

W muzyce Parkera „it is what it is” to nie chłodna stoicka sentencja, a jęk duszy, która przestała walczyć – to suchość w gardle i słowa zamierające na ustach, podczas gdy jedynie czyjaś obecność trzyma ją przy życiu.

Kinowe konteksty frazy w filmie Martina Scorsese

Motyw ten wybrzmiewa szczególnie dobitnie również w monumentalnym dziele Martina Scorsese pod tytułem Irlandczyk (The Irishman), które choć nie nosi go w tytule, to w warstwie przekazu stanowi jego najczystszą esencję. Film z 2019 roku, utrzymany w konwencji dramatu gangsterskiego i biograficznego, skupia się na postaci Franka Sheerana, granego przez Roberta De Niro. W przeciwieństwie do wcześniejszych bohaterów reżysera, finał tej opowieści nie niesie żadnego odkupienia – jedynie pustkę i nicość.

Oparty na powieści non-fiction Charlesa Brandta „Słyszałem, że malujesz domy”, film odchodzi od formuły widowiskowej zabawy znanej z „Chłopców z ferajny” czy „Kasyna”. W miarę rozwoju akcji wszelkie przebłyski energii i gangsterskiego humoru gasną, odsłaniając jeden z najbardziej nihilistycznych i przykrych obrazów w dorobku twórcy. Al Pacino jako Jimmy Hoffa i Joe Pesci tworzą tu role wyraziste, lecz to na wskroś lodowata, niemal obojętna twarz De Niro definiuje ten seans.

Dzieło, za którego dystrybucję w Polsce odpowiadał Gutek Film obok platformy Netflix, wydaje się polemiką z krytyką o powtarzalność reżysera. Znany ze swojego kunsztu operator Rodrigo Prieto wydobywa z kadrów lodowate piękno, a zamknięcie historii jest tak gorzkie, że staje się ono definicją filmowego „it is what it is”. Nie ma tu miejsca na tanie sentymenty – bohater, który przez lata siał okrucieństwo, zostaje skonfrontowany z absolutną samotnością.

Dla Sheerana kara nie jest spektakularna – jest nią świadomość, że nikogo nie obchodzi jego los, a na pytanie o sens całego życia odpowiedzią pozostaje wyłącznie śmiertelna cisza.

Przełamywanie iluzji gangsterskiego mitu

Znacząco różni się to od losów wcześniejszych antybohaterów wykreowanych razem ze scenarzystą Paulem Schraderem. Postaci w rodzaju Travisa Bickle’a czy Jake’a LaMotty, mimo błądzenia i cierpienia, zawsze mogły liczyć na symboliczne światło w tunelu lub choćby jego iluzję. Tutaj zabrakło nawet tego. Nawet epizodyczne, komputerowo „odmładzane” retrospekcje nie przywracają dawnej charyzmy i blasku – lodowate mięśnie twarzy Sheerana pozostają przystosowane jedynie do utrzymywania pozy niewzruszonego cwaniaka.

W kontekście użycia frazy warto też dostrzec traumę milczenia bliskich. Córka grana przez Annę Paquin wypowiada niewiele słów, jednak jej uporczywa nieobecność emocjonalna wobec ojca mówi więcej niż najbardziej rozbudowany dialog. To ciche odrzucenie staje się wyrokiem, który współbrzmi z całą ideą rezygnacji zawartą w wyrażeniu – oto rzeczywistość, której żadna siła nie odwróci.

Jak różne dziedziny kultury przetwarzają to samo przesłanie?

Porównując spektakl Freirego z utworem Parkera i filmem Scorsese, widać wyraźnie, iż to samo wyrażenie może pełnić skrajnie różne funkcje semantyczne. Taniec wokół słów Ailtona Krenaka przekuwa akceptację w aktywny zachwyt nad życiem i protest przeciwko „pożeraniu planety” przez społeczeństwa Zachodu. Piosenka obnaża natomiast całkowity paraliż woli i bolesne odrętwienie. Kino z kolei prezentuje fatalistyczną konkluzję po przeżytym życiu pełnym przemocy.

W każdym z tych przypadków wspólnym mianownikiem pozostaje konfrontacja z tym, co niemożliwe do skorygowania. Różni się jednak reakcja: podczas gdy brazylijski filozof proponuje niemal mistyczne wyjście ku naturze, masowa rozrywka często sprowadza frazę do emocjonalnego kapitulanctwa. Czwartą, egzystencjalną drogę środka obrazuje dzieło autora „Wilka z Wall Street” – pokazuje ono brutalną prawdę bez moralizowania i bez nadziei, pozostawiając widza z ciężarem gatunkowym porównywalnym do najlepszych dzieł gatunku, takich jak „Dawno temu w Ameryce” Sergio Leone.

Wspólnym mianownikiem dla wszystkich tych przykładów zdaje się być próba odpowiedzi na pytanie postawione przez twórców belgijskiego spektaklu: czy właśnie to, co nienastawione na konkretny, użyteczny efekt – taniec, milczenie, a nawet brutalna konstatacja – czyni nasze życie wartościowym i prawdziwym? Odpowiedź, jak zawsze w przypadku tego sformułowania, jest otwarta.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Co oznacza wyrażenie „it is what it is” w artykule?

To wyrażenie oznacza pogodzenie się z niezmienną sytuacją i rezygnację z walki z nią, jako forma akceptacji rzeczywistości.

Jakie emocje może wyrażać to sformułowanie poza prostą akceptacją?

W zależności od tonu może sygnalizować bezradność, cynizm lub głęboki ból i pełnić rolę mechanizmu obronnego przed przeciążeniem emocjonalnym.

Czym jest spektakl Bruno Freire „Life is not useful (or it is what it is)”?

To wykład taneczny inspirowany myślą Ailtona Krenaka, który poprzez ruchy i słowa bada sprzeciw wobec postrzegania życia jedynie przez pryzmat użyteczności.

Ile kosztuje bilet na pokaz Freirego i dla jakiej widowni jest przeznaczony?

Bilet normalny kosztuje 30 zł, ulgowy lub wejściówka 20 zł, a przedstawienie jest skierowane do widzów od 12. roku życia i prowadzone po angielsku.

Jak Abe Parker interpretuje frazę w swojej piosence „It Is What It Is”?

W jego utworze zwrot ukazuje rezygnację i duchowe wyczerpanie, będąc jękiem duszy raczej niż stoicką mądrością.

W jaki sposób film Martina Scorsese „Irlandczyk” odnosi się do tej idei?

Film przedstawia fatalistyczne zakończenie życia gangstera, gdzie brak odkupienia i samotność stanowią esencję „it is what it is”.

Jak różne dziedziny kultury przetwarzają to samo przesłanie według artykułu?

Taniec może przemienić akceptację w zachwyt i protest, muzyka ukazuje paraliż woli, a kino często prezentuje brutalną, beznadziejną konkluzję.

Redakcja e-Eurostyl

Zespół redakcyjny e-eurostyl.pl z pasją śledzi świat urody, mody, zdrowia i zakupów. Chcemy dzielić się z Wami naszą wiedzą, upraszczając nawet najbardziej złożone tematy i inspirując do świadomych wyborów. Razem odkrywamy piękno codzienności!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?